Milanowianie w walce o wolność
Milanówek – przedwojenne letnisko nieopodal stolicy, położone wśród drzew i ogrodów.  Zdawać by się mogło, że akurat w tym miejscu nic złego nie mogło się ludziom przydarzyć. Jednak na przestrzeni wielu lat milanowianie niejednokrotnie uczestniczyli  w wydarzeniach, mających wielki wpływ na przyszłe losy Polski. Dlatego w roku Niepodległości warto przypomnieć, jakie patriotyczne działania podejmowali mieszkańcy milanowskich willi podczas II wojny światowej. Na początek jednak sięgnijmy pamięcią do wielkich patriotów, właścicieli willi „Waleria”,  światowej sławy rzeźbiarza Jana Szczepkowskiego oraz Jego córki Hanny i zięcia Adama Mickiewicza. Cztery lata przed wybuchem II wojny światowej, 12 maja 1935roku, zmarł Józef Piłsudski. Wkrótce do Sulejówka przywieziono Jana Szczepkowskiego, który zdjął maskę pośmiertną Marszałka. W krótkim czasie rzeźbiarz zaprojektował też srebrną trumnę, w której miał spocząć Józef Piłsudski oraz  słynny sarkofag. Podczas II wojny światowej w Walerii koncentrowało się konspiracyjne życie wielu patriotów z AK, do czego jeszcze wrócimy. Wraz z wybuchem wojny do walki z okupantem stanęli młodsi i starsi harcerze.  27 września 1939 r. w Warszawie została utworzona konspiracyjna organizacja Związku Harcerstwa Polskiego pod kryptonimem Szare Szeregi. Były one najliczniejszą konspiracyjną organizacją, która w połowie 1944 roku skupiała ponad 15 tys. członków, w tym ok. 7 tys. harcerek. W Milanówku przed wojną prężnie działały trzy drużyny harcerskie: 18 MDH im. Bartosza Głowackiego, przy Gimnazjum i Liceum (z dh M. Różyckim), 197 MDH im. Kościuszki przy Szkole Powszechnej nr 1 (z dh L. Starościakiem) i 148 MDH im R. Traugutta  przy Szkole Powszechnej nr 2 (z dh W. Wdowiakiem). Tuż przed wybuchem wojny W. Wdowiak poprowadził obóz, w którym przygotowywał harcerzy na wypadek wojny, między innymi do obsługi syren alarmowych w Straży Pożarnej, do obrony p/lotniczej oraz do działań w charakterze łączników. Młodzi ludzie nie przypuszczali, jak szybko przydadzą się im zdobyte na obozie umiejętności. W październiku 1939 roku w tzw. „Domu Kalksteina”, w mieszkaniu pp. Rogowskich, miało miejsce pierwsze zaprzysiężenie grupy harcerek, co zapoczątkowało milanowskie żeńskie konspiracyjne harcerstwo. Pierwszą drużynową została wówczas Aleksandra Rogowska. Wiosną 1940r. kierowanie drużyną  przejęła Halina Dzierżanowska. Wkrótce  zmieniła nazwę drużyny na „Skrzydlatą Kapelę” z 4 zastępami Wróbli, Dzięciołów, Sokołów i Sikorek oraz zastępem Skowronków, składającym się z sześciu jedenastoletnich dziewczynek. Uroczyste przyrzeczenie nowego zastępu miało miejsce  w grudniu  1942r.w mieszkaniu pp. Bieniów, w willi „Uzarówka”.

W końcu 1939 w ramach Szarych Szeregów zaczęła działać 148 MDH. Dh Wdowiak wciągnął młodzież do działalności konspiracyjnej Ośrodka ZWZ-AK „Mielizna” m.in. J. Kubka (Kukułka), St. Mularskiego (Żubr), M. Fastyna (Miecz), F. Dzierżanowskiego(Dąb). W 1940r. starsi harcerze zostali włączeni w skład 32  plutonu por. Sokólicza, który od 1944r. był z-pcą komendanta ZWZ-AK „Mielizna”. W 1942r. M. Trząski (Pantera) zorganizował w Milanówku tajną drużynę harcerską z A. Jaczewskim (Sowa) i M. Hassa (Orzeł). Harcerze brali udział w różnego rodzaju akcjach, począwszy od walki z szabrownikami i złodziejami, poprzez przerzuty broni, m.in. granatów z majątku Michała Lasockiego do Kampinosu, akcje dywersyjno sabotażowe, niszczenie i przestawianie drogowskazów, uszkodzenia linii telefonicznej przy torach, rozrzucanie kolczatek na drogach. Pomagali też przy poszukiwaniu rannych powstańców i przewożeniu ich do szpitali i wiele innych działań, w których ci młodzi ludzie nieustannie narażali swoje życie. Szare Szeregi były najliczniejszą konspiracyjną organizacją, która w połowie 1944 roku skupiała ponad 15 tys. członków, w tym ok. 7 tys. harcerek. 19 stycznia 1945roku AK i Szare Szeregi rozwiązano, a całą broń i pozostałą amunicję zdano na posterunek MO.              

W wielu domach powstawała też konspiracyjna prasa podziemna, dzięki której mieszkańcy mieli dostęp do prawdziwych wiadomości z życia okupacyjnego i polityki zagranicznej. Wiadomości do druku pochodziły z przekazów ukrywanych radioodbiorników różnych stacji zagranicznych  . Od roku 1940 w siedzibie przy ul. Wspólnej15, redagowana była przez mjr F. Jachiecia gazeta „Placówka”, ze zmienioną później nazwą na „Kronikę Tygodniową”. W 1943 r. kpt. Zygmunt Dąbrowski i por. Henryk Oleksiński w niewykończonym domku pp. Oleksińskich przy ul. Wigury 11, umieścili w piwnicy pod kuchnią tajną drukarnię. Radioodbiornik ukrywany był w stercie cegieł na sąsiedniej posesji. Również w „Aleksandrówce”, przy ulicy Warszawskiej 14, w mieszkaniu znakomitej fotografki milanowskiej, Felicji Witkowskiej, miały miejsce ożywione działania konspiracyjne. Tu opracowywano i redagowano tajny ‘Biuletyn Informacyjny’ oraz pisemko „Walka”, tu  mieściła się także słynna Komórka FOTO, przygotowująca mikrofilmy z informacjami dla Rządu RP w Londynie. W 1943r. pani Felicja z córką Anielą zostały aresztowane i trafiły na Pawiak. Po 2 miesiącach żmudnych starań, Ryszardowi Witkowskiemu udało się wyciągnąć stamtąd matkę i siostrę. Po Powstaniu Warszawskim przez mieszkanie Witkowskich „przeszło” wielu uchodźców, którzy pomieszkiwali tam przez pewien czas. Rodzina Witkowskich ukrywała u siebie też trzech Żydów, dwóch braci Miodowskich oraz  Jerzego Grotte.  Po wojnie, Felicja, Ryszard i Aniela otrzymali za to medal ”Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Szybko rozpoczęto druk „Biuletynu Informacyjnego” i pisemka „Wolność”. W innych willach, w Walerii, Stefanii, Marysi, Naszej także wiele się działo. Od września 1944 r. do stycznia 1945 r. w domu przy ul. Warszawskiej 11, a później w willi „Uzarówka”, wydawane było pismo „Tu mówi Londyn”.  
                                                                                                                                                                 Po upadku Powstania Warszawskiego do Milanówka dotarła liczna grupa przywódców najważniejszych partii politycznych. Ich narady odbywały się w wielu prywatnych domach. W willi Stefania, przy ul. Fiderkiewicza 16, w działającej tam kawiarence „U Aktorek”, odbywały się spotkania najbardziej znanych polityków, takich jak dowódca AK gen. Leopold Okulicki (Niedźwiadek), Jan St. Jankowski, Kazimierz Pużak, Antoni Pajdak czy I z-ca Delegata RP na Kraj, Adam Bień. Bywał tam też emisariusz rządu londyńskiego, Jan Nowak - Jeziorański. Z tego powodu Milanówek nazywano „Małym Londynem”. Położenie willi wśród drzew i ogrodów ułatwiało działalność konspiracyjną. W razie niebezpieczeństwa, politycy pod osłoną wysokich drzew, mogli  niezauważenie przemieścić się do sąsiedniej willi Marysi (wcześniej działała tu już tajna podchorążówka). Miejscem tajnych narad władz Podziemnego Państwa Polskiego, delegatury Rządu, Rady Jedności Narodowej oraz Krajowej Rady Ministrów,  była również willa „Nasza” przy ul. Prostej 18. Tu została podjęta ostateczna decyzja o ujawnieniu się działaczy najwyższego szczebla, co miało dramatyczne konsekwencje z „Procesem 16”. Dziś przy wejściu do willi „Stefanii” i „Naszej” znajdują się tablice upamiętniające te wydarzenia. Oczywiście, to tylko niektóre z siedzib milanowskich, w których działało Polskie Państwo Podziemne.   W tym czasie, mieszkańcy wspomnianej już willi Waleria, córka Jana Szczepkowskiego, Hanna oraz Jego zięć Adam Mickiewicz, z narażeniem życia, podjęli odważne działania w konspiracji. To za ich sprawą działał tu wywiad gospodarczy. Raporty wysyłane były do Londynu, gdzie trafiały do Sztabu Naczelnego Wodza. Dotyczyły one głównie przemysłu zbrojeniowego Rzeszy, m.in. produkcji niemieckich rakiet V1 i V2. Adam Mickiewicz ps. Konrad, został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. W roku 1950 został aresztowany i skazany na więzienie, z którego wyszedł w roku 1953.  Hanna była łączniczką do zadań specjalnych mjr. Mariana Drobika "Dzięcioła”, który początkowo był zastępcą, a później szefem Oddziału II Komendy Głównej ZWZ-AK. Uhonorowana m.in. Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem Armii Krajowej, Odznaką „Akcja Burza” i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a przed śmiercią Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Walkę z okupantem prowadzono również poprzez szeroko zakrojoną akcję tajnego nauczania. Kiedy 17. XII.1939 r. okupanci zamknęli wszystkie szkoły, nauczyciele zaczęli organizować naukę na kompletach. Dotyczyło to szkół powszechnych i średnich. W szkole Podstawowej nr 1 i 2 podczas wojny w ten sposób uczyło się około 1100 dzieci, w tym około 250 uczniów zakazanej historii i geografii.  W szkole średniej nauka początkowo odbywała się w prywatnych mieszkaniach, u pań Szewczenko i Czaputowiczowej, a kiedy w 1942 r. władze okupacyjne zezwoliły na otwarcie  2-klasowej szkoły handlowej, wówczas pod przykrywką tej właśnie szkoły, młodzież zdobywała tu solidne wykształcenie na tajnych kompletach (m.in. w willi „Bożenka”). Akcja tajnego nauczania miała wielkie walory wychowawcze i patriotyczne. W kompletach uczestniczyło 256 uczniów gimnazjum i 65 liceum. W 1944 r. w tajnym nauczaniu w Milanówku pracowało 48 znakomitych nauczycieli, wśród nich dyr. Br. Wieczorkiewicz, Maria Witt, Janina Rechowicz, ks. M. Bączek, Stefan Jaczewski, Wanda i Władysław Leciejewicz, Maria Froelich, Eugeniusz Meller, Irena Paciorek, Antoni Wojciechowski, Irena Olszewska i inn. Trud i ofiarna praca ludzi zaangażowanych w prowadzenie tajnych kompletów sprawiły, że w latach 1939-45 egzamin dojrzałości zdało 164 abiturientów. Przypomnę, że za udział w tajnych kompletach zarówno uczniom, jak i nauczycielom groziły tragiczne konsekwencje włącznie z karą śmierci.

Na wyjątkowe wspomnienie zasługują twórcy CDSJ, rodzeństwo Henryk i Stanisława Witaczkowie. Wielu ludzi zawdzięcza im życie. Ratowali ich w różny sposób. Ponieważ Stacja Jedwabiu Naturalnego produkowała dla Niemców jedwab na spadochrony i ręce do pracy były bardzo potrzebne, to właściciele CDSJ mogli zatrudniać wielu „nadliczbowych” pracowników. W ten sposób ludzie otrzymywali tzw. dobre papiery. Starszym uczniom zapewniali pracę, wydawali im fikcyjne kenkarty i zaświadczenia, udzielali urlopów przed maturą. Dzięki temu wielu młodych ludzi mogło się kształcić. Kiedy w czasie Powstania Warszawskiego z zakładu opiekuńczego im. ks. Boduena przewieziono do CDSJ ok. 400 dzieci w wieku od kilku miesięcy do 4 lat, oddali na ich potrzeby całą halę fabryczną, stołówkę, kuchnię. Po upadku Powstania do CDSJ napływała ostatnia fala wygnańców warszawskich, rannych, kobiet i dzieci. Wszyscy otrzymywali miejsce do spania i ciepłe posiłki. Rodzeństwo Witaczków prowadziło wówczas dożywianie młodzieży, zaopatrywało w żywność, ubranie oraz pościel ponad 500 osób. Wszystko  finansowali z własnych funduszy. Byli nieprawdopodobnie skromni i ofiarni. Warto przypomnieć, że w czasie okupacji „ku pokrzepieniu serc” grała tam Kapela F. Dzierżanowskiego,  w której występowali również pracownicy Stacji Jedwabniczej.                       Wspominając  milanowskie akcje ratunkowe, nie wolno nam zapomnieć o ofiarnych działaniach wszystkich służb medycznych, które podczas całej okupacji  niejednemu rannemu uratowały życie. Po upadku Powstania do Milanówka masowo napływali ranni, chorzy, kobiety, dzieci i starcy. W tym czasie w Milanówku działało już, utworzonych doraźnie w różnych miejscach, aż 8 szpitali oraz  kilka szpitali ewakuowanych z Warszawy.  Były to: chirurgiczny w willach „Perełka” i „Gloria”, RGO w szkole przy ul. Czubińskiej, Maltański dla rekonwalescentów w willi pp. Garzteckich, położniczy przy ul. Prostej,  dziecięcy w willi „Kresy” i krótko działający,  szpital wojskowy w willi  „Alfa” u dr. A. Fiderkiewicza. Lekarz ten zasługuje na szczególne wspomnienie, ponieważ tuż po wybuchu wojny zorganizował w swoim domu szybką pomoc lekarską i nigdy nie odmawiał pomocy potrzebującym chorym i rannym. W willi „Księżanka” funkcjonował żłobek, zorganizowano też  przejściowe domy noclegowe dla chorych w kinie „Oaza” i  Teatrze Letnim. Dla wszystkich lekarzy i pielęgniarek był to ciężki czas, ponieważ pracę szpitali dotkliwie ograniczały braki sprzętu i materiałów opatrunkowych. Sytuacja przedstawiała się tragicznie, bo potrzebujących ratunku było coraz więcej. Jednak stopniowo nadchodziła pomoc z  RGO, PCK lub różnych organizacji społecznych. Na zakończenie przypomnijmy tych mieszkańców Milanówka, którzy ryzykując własne życie pomagali  i ukrywali Żydów. Niektórzy zostali przez Niemców rozstrzelani.  Tak było w przypadku 23-letniej Hanny Bruhlówny, całej rodziny z ul. Okólnej, adwokata Briil  z ul. Kościuszki i innych, dziś zapomnianych Milanowian, którzy zginęli, w imię miłości bliźniego.

Na szczęście nie zawsze tak było.  W piętrowej willi na  granicy Grodziska i Milanówka, przy dzisiejszej ul. Zamenhofa,  rodzina pp. Kuczyńskich ukrywała kilka rodzin żydowskich, wśród nich wnuka twórcy esperanta, Zamenhofa.  Wszyscy szczęśliwie dotrwali końca wojny. Przeżyli też wspomniani już Żydzi ukrywani w Aleksandrówce. Wyjątkowe  miejsce zajmują w naszych sercach siostry Urszulanki z Milanówka, które podczas wojny nie tylko opiekowały się dziećmi polskimi przywożonymi z Warszawy przez rodziny, ale także ukrywały uratowane z Getta bardzo małe i starsze dzieci żydowskie. Nad ich bezpieczeństwem pełnym oddaniem czuwała niezapomniana siostra Banach. W tym miejscu skończę swoje, z konieczności nie wyczerpujące tematu, wspomnienie o tych wszystkich, pozornie zwykłych, a przecież tak wyjątkowych, prawdziwych bohaterach naszej małej Ojczyzny.

Anna Elżbieta Kuldanek, MTL, SPR.

2018-07-03 14:40:40