Legenda o kościele pw. św. Jadwigi
Kościół św. Jadwigi

Z pewnością nie wszyscy wiedzą dlaczego najstarszy milanowski kościół nazwano imieniem św. Jadwigi. Warto więc przypomnieć, że małżonka jednego z głównych fundatorów kościoła, czyli Michała Lasockiego, miała na imię Jadwiga. To samo imię państwo Lasoccy dali swojej przedwcześnie zmarłej córeczce. I to zapewne przesądziło o wyborze św. Jadwigi Śląskiej jako patronki parafii. Zasługa Michała Lasockiego w powstanie kościoła była bez wątpienia największa, bowiem to on podarował teren przyszłej parafii, jak również wniósł wielki wkład pieniężny w samą budowę świątyni, aktywnie uczestnicząc w pracach komitetu budowy kościoła.

Niektórzy z mieszkańców Milanówka zastanawiali się, dlaczego Michał Lasocki, który dysponował ogromnym terenem przeznaczonym  do parcelacji, wybrał akurat to miejsce, w którym postanowił postawić kościół? Odpowiedź na to daje opowieść, którą zapewne znał Lasocki, a która sięga początków państwowości polskiej. Przytaczam ją podkreślając, że jest to tylko opowieść przekazywana z ust do ust i znali ją tylko najstarsi mieszkańcy.

Już od ponad dwóch tysięcy lat temu na terenie obecnego Milanówka istniało osadnictwo epoki żelaza.
Istniał tu mazowiecki ośrodek hutniczy, a jedna z najciekawszych osad hutnictwa żelaza zlokalizowana była na terenie obecnego Milanówka w okolicach wsi Falencin, co w stałej ekspozycji prezentuje w swoich zbiorach Muzeum w Pruszkowie. Wyroby z żelaza nie były tak powszechne, nic więc dziwnego, że były w cenie, zwłaszcza że właśnie z żelaza wyrabiano podstawowe elementy uzbrojenia. Nic więc dziwnego, że wyrobami hutniczymi z terenu obecnego Milanówka zainteresował się Bolesław Chrobry i jego drużyna, którzy przez te tereny podążali w roku 1018 na Ruś, gdzie Chrobry wmieszał się w spory między dwoma synami      

Włodzimierza Wielkiego. Chrobry wkroczył wtedy do Kijowa, jednak wkrótce potem zmuszony był wycofać się z Rusi zabierając ze sobą bogatą zdobycz.
Zacznijmy jednak od początku. Otóż przez teren dzisiejszego Milanówka wiódł trakt prowadzący z Wolina do Kijowa. Przy tym trakcie stała bardzo stara słowiańska gontyna, czyli świątynia pogańska. W tej świątyni czczono boga Trygłowa, który był władcą ziemi, wody i powietrza. Warto wiedzieć, że był to trzeci słowiański bóg, który swoją rangą dorównywał Światowidowi i Swarożycowi. I właśnie w tej gontynie, czyli pogańskiej świątyni, stał kamienny posąg przedstawiający owego boga. Sama świątynia była ulokowana w świętym dębowym gaju, bowiem już w owych czasach dęby na terenie dzisiejszego Milanówka były powszechnie cenione za to, że według panujących przekonań dawały ludziom siłę i męstwo. Ten  święty gaj położony był w miejscu, gdzie obecnie znajduje się skrzyżowanie ulic Kościuszki, Kościelnej i Królowej Jadwigi i gdzie wciąż podziwiać można piękne dęby - pomniki przyrody.

Świętym zwierzęciem w tym chramie był czarny odyniec. Tenże w każdą pierwszą noc miesiąca przychodził do gaju dębowego i posilał się żołędziami, które rodził święty gaj dębowy, użyźniany miodem przez kapłana słowiańskiego.

Wspomniany wcześniej Bolesław Chrobry wraz ze swoją drużyną przybył w okolice dzisiejszego Milanówka w drodze na Kijów poszukując potrzebnych mu i jego drużynie elementów uzbrojenia z żelaza. Gdy Bolesław Chrobry i jego drużyna przybyli w okolice pogańskiej świątyni, miejscowy słowiański kapłan swoimi czarami rozpętał burzę, wzburzył potężnym podmuchem wiatru drzewa w całej okolicy, które – za wyjątkiem potężnych dębów - pod siłą tego potężnego wiatru zaczęły się łamać i spowodowały śmierć wielu wojów Chrobrego.

Ten widząc co się dzieje kazał wbić na skraju lasu zrobiony na prędce z gałęzi krzyż i rozkazał swojemu chrześcijańskiemu kapłanowi poświęcić pogańską świątynię. Kiedy wybrzmiały ostatnie słowa święcenia, burza natychmiast ucichła, potężny wiatr ucichł i przestały się łamać drzewa. Wówczas Bolesław Chrobry nie bacząc na nadciągającą noc wydał rozkaz wymarszu terenu obecnego Milanówka, który pokrywała gęsta puszcza. Gdy Chrobry wraz ze swoją drużyną wkroczył do gaju dębowego na terenie obecnego skrzyżowania ulic Kościuszki i Kościelnej wypadł na nich święty czarny odyniec i wprost począł szarżować na króla. Wówczas, jeden z wojów Chrobrego, rzucił oszczepem trafiając odyńca między ślepia. Ten padł natychmiast martwy. Tymczasem drużyna Bolesława Chrobrego była tak zdenerwowana zaistniałą sytuacją, że była gotowa schwytać i zabić słowiańskiego kapłana. Ten jednak wyszedł naprzeciw i pokłonił się Bolesławowi Chrobremu oddając mu cześć i mówiąc:

- Bóg jest silniejszy, chcę mu wiernie w przyszłości służyć.

Słysząc te słowa Bolesław Chrobry postanowił, że na miejscu pogańskiej gontyny stanie kiedyś świątynia chrześcijańska, a pogański kapłan od tej chwili będzie służył Chrystusowi. Drużyna Chrobrego słysząc te słowa rozbiła posąg Trzygłowa, a rycerz, który powalił dzika, został panem tych ziem.

Michał Lasocki znając treść tej legendy od lat przekazywanej z ust do ust przez miejscową ludność postanowił jedną ze swoich działek po parcelacji swoje majątku przeznaczyć na kościół. A jest to dokładnie to miejsce, w którym wybudowano kościół pod wezwaniem św. Jadwigi.

                                                                                 Zanotował Andrzej Pettyn

Andrzej Pettyn, 2010-05-14 13:17:35