150 Rocznica przybycia Bronisławy Lasockiej do Milanówka
Anna Kuldanek | 2017-07-25 18:36:34 | drukuj

150 Rocznica przybycia  Bronisławy Lasockiej do Milanówka

Wspomnienie o Bronisławie Lasockiej, prawdziwej Matce Polce, która mogłaby być wzorem dla każdej polskiej kobiety.

Bronisława Agnieszka Łuszczewska h. Pierzchała urodziła się w roku 1835, w Mszczonowie, w bardzo zasłużonej dla ojczyzny rodzinie społeczników i patriotów. Jej ojciec, Antoni Jan Nepomucen Łuszczewski, w roku 1834 ożenił się z Marianną Zielińską. Zapisy genealogiczne nie wskazują na „herbowe” pochodzenie panny Marianny1. więc być może Antoni popełnił mezalians, poślubiając ją.  Miejmy nadzieję, że była to wielka miłość. Po roku na świat przyszła Bronisława Agnieszka, która prawdopodobnie pozostała jedynaczką, ponieważ młodsza od niej o rok siostra, Wanda Honorata, zmarła w niemowlęctwie1. Bronisława uzyskała w domu solidne, lecz surowe wychowanie religijne i patriotyczne. Wyrosła na pannę skromną, pracowitą i obowiązkową. W wieku 19 lat wyszła za mąż za znacznie starszego, bo 35-letniego Leona Adriana Lasockiego h. Dołęga. Małżeństwo zamieszkało w Brochowie koło Sochaczewa, w dużym rodzinnym majątku Leona. Na świat przychodziły kolejno dzieci:  Antoni, Maria i przyszły założyciel Letniska Milanówek, Michał Piotr. W styczniu 1863roku Leon Lasocki przystąpił do powstania. Po klęsce powstania styczniowego Polaków spotkały dotkliwe represje. Leon został przez władze carskie skazany na syberyjskie zesłanie, gdzie wkrótce po przybyciu na miejsce zmarł. Bronisława miała wówczas zaledwie 29 lat. Jednak zamiast głośno rozpaczać, natychmiast zaczęła tak działać, tak aby dzieci nie odczuły zbyt boleśnie tragedii, jaka ich rodzinę spotkała. Kiedy tak sobie o Niej myślę, widzę kobietę niezwykłą, która mimo ogromu nieszczęść, jakie na Nią spadły, nie załamała się i nikogo swoją tragedią nie obarczając, dzielnie sama pokonywała kolejne trudności. Ileż to ważnych spraw potrafiła załatwić w najgorszych momentach swojego życia: przedśmiertny portret męża, dzięki czemu dzieci nie zapomniały, jak wyglądał ich ojciec, sprowadzenie jego ciała z dalekiej Syberii , pochowanie go i postawienie wyjątkowego pomnika na cmentarzu (dziś oznaczonego numerem 1000, nadanym po renowacji przez J. Waldorffa w dowód uznania dla Leona Lasockiego). Poza tym, w obawie przed represjami carskimi  sprzedała rodzinne włości w Brochowie i w krótkim czasie zakupiła znacznie mniejszy majątek w Milanówku, gdzie wraz z dziećmi sprowadziła się 26 czerwca 1867r. Rozpoczął się nowy etap w życiu Rodziny Bronisławy. MiIanowski majątek  składał się ze wsi i folwarku z gruntami rolnymi, łąk oraz tzw. Lasu Górnego i należał do parafii Żuków6.. Wszyscy zamieszkali w parterowym modrzewiowym dworze  z mieszkalnym poddaszem. Teren w dużej części był folwarkiem, dzięki czemu rodzina oraz wszyscy najemni chłopi i robotnicy rolni mieli pracę i utrzymanie. Dwór znajdował się na terenie zalesionym, z łatwym dostępem do drewna, co przynosiło majątkowi spory dochód. W folwarku, jak w większości majątków ziemskich, były stajnie dla koni, obory dla krów 4, liczny sprzęt rolniczy oraz niezbędna w gospodarstwie bryczka pani dziedziczki. Zadbany warzywniak z dorodnymi ogórkami i pomidorami, duży sad, hodowla drobiu i zwierząt gospodarskich, a przede wszystkim  „piękny ogród, mieniący się latem różnymi kolorami kwiatów (…) i w którym jest pięknie i na wiosnę i w lecie, gdzie jedna alejka jest pełna irysów, a w innej rosną narcyzy i fiołki…3.  Pani dziedziczka, osoba niezwykle pracowita i wymagająca najwięcej od siebie, starała  się osobiście wszystkiego dopilnować, „zarządzała wszystkim silną ręką”3. Goście odwiedzający dwór zachwycali się „najpyszniejszymi kurczętami z mizerią, pysznych twarogach, świeżym osełkowym masłem i pysznym mlekiem”3.  Duże znaczenie dla mieszkańców dworu miało prowadzenie tzw. gospodarstwa kobiecego. Kobiety bieliły płótno, maglowały bieliznę, przędły, a na bazie mleka produkowały masło, sery, śmietanę.  Wszystko to pani Bronisława sprzedawała w pobliskich miejscowościach lub w Warszawie. Jeździła tam bryczką do Grodziska Mazowieckiego, a dalej z przesiadkami koleją do Warszawy5. Tak przez 22 lata, z pomocą zarządcy i innych pracowników Bronisława Lasocka prowadziła wzorowe gospodarstwo. Dzięki tak sprawnemu zarządzaniu, zapewniała rodzinie i wszystkim pracownikom spokojne życie. Wśród jej pracowników najważniejszą rolę w folwarku pełnił bardzo zaufany człowiek, stangret dziedziczki, Łukasz Pawłowski. To on woził rodzinę do kościoła, jeździł też z panią Bronisławą do Grodziska i okolicznych miejscowości, razem odwiedzali też osierocone rodziny powstańców styczniowych i prowadzone przez zakonnice ochronki, w których zostawiali spore datki dla sierot. Wdowa po powstańcu styczniowym przekazywała im spore środki z dochodów uzyskiwanych z milanowskiego majątku.2 Pani Bronisława wielką wagę przywiązywała do wychowania dzieci w miłości i w duchu patriotycznym. Zresztą sama, na znak podwójnej żałoby, osobistej i narodowej, do końca życia chodziła ubrana w suknie koloru czarnego lub ciemnego. Bardzo chciała dobrze przygotować swoje dzieci do życia, dlatego była matką wymagającą i czasem surową. Starała się wpoić  im poczucie odpowiedzialności i sumienności w realizowaniu  obowiązków domowych. Życie jednak pokazuje, że nie w każdym przypadku to się udaje. Prawdziwą lekcją codziennego patriotyzmu było materialne  wspieranie sierot po powstańcach styczniowych. Własne dzieci początkowo uczyły się w domu, z czego przy okazji korzystały dzieci pracowników i okolicznych chłopów (nierzadko analfabetów). Szczególne znaczenie we dworze przywiązywano do nauki języka polskiego. Kiedy po zdławieniu powstania styczniowego w zaborze rosyjskim do szkól wprowadzono język rosyjski, a język polski stał się przedmiotem nadobowiązkowym, nauczanym po rosyjsku,6.dla wdowy po powstańcu styczniowym prawdziwą misją stało się  upowszechnianie języka ojczystego. Tymczasem w wieku 14 lat zmarła na gruźlicę Jej ukochana córka Maria, obdarzona wielkim talentem plastycznym. „Maria wyróżniała się dużym zdolnościami plastycznymi. Dowodem tego jest narysowany przez nią autoportret, który dziewczynka wykonała po zaledwie pięciu miesiącach nauk i rysunku3. Dorastający synowie przyswajali  mniej lub bardziej uważnie nauki matki i stopniowo się usamodzielniali, każdy na swój sposób. I mimo że matka bardzo starała się wychować ich jak najlepiej, w oparciu o najlepsze rodzinne wzory, to nie do końca Jej się to udało, zwłaszcza w odniesieniu do starszego syna, Antoniego. Ten nigdy nie przykładał się do nauki i pracy, niechętnie pomagał w gospodarowaniu, natomiast miał „talent” do wydawania pieniędzy. Od młodości był człowiekiem leniwym i lekkomyślnym, ze skłonnościami do hazardu, lubił rozrywkowy tryb życia. Matka miała z nim wiele problemów wychowawczych3. Młodszy Michał był zupełnie inny. Poważny i pracowity, od najmłodszych lat pomagał w gospodarstwie, ucząc się praktycznego zarządzania folwarkiem, a z czasem przejmował coraz więcej obowiązków. Jego matka pozwalała mu na to, jednak zawsze trzymała rękę na pulsie, mając wszystko pod kontrolą. Ostatecznie jedynym właścicielem folwarku uczyniła właśnie Michała, sprzedając mu  notarialnie majątek za 40 tysięcy rubli, niestety już z hipoteką już obciążoną kwotą 22 tys. rubli. Kwotę tę przekazała Antoniemu na zakup majątku Budziszynek, w którym  rzeczywiście po ślubie zamieszkał z żoną Marią. A jednak  „Antoni okazał się hulaką(…) Grał w karty, jeździł do Warszawy, przegrywał.”4 W końcu przegrał w karty cały majątek, porzucił młodą żonę z maleńką Janinką,” (…)wyjechał w świat i z bliżej nieznanych powodów już nigdy do kraju nie wrócił, a Maria z maleńką córką, niewielkim groszem i niezbędnymi meblami znalazła się w Milanówku. Przywiozła też ze sobą ukochaną statuę Matki Boskiej4.  Pani Bronisława zajęła się synową i malutką wnuczką, ale „nie wyraziła ochoty, by przyjąć na stałe do Milanówka synowej z dzieckiem4. Janinka szybko została ochrzczona w kościółku w Żukowie, a Maria po krótkim pobycie w milanowskim dworze, wyjechała z dzieckiem do Warszawy, gdzie szybko stanęła na nogi4. Bronisława Lasocka przez całe życie kierowała się  jednoznacznymi zasadami, opartymi na wartościach rodzinnych i narodowych. „W rodzinie mówiło się, że Bronisława miała dwojaką naturę. Z jednej strony była osobą despotyczną i wymagającą, trzymającą krótko w ręku wszystko, bo tego nauczyło Ją życie. Z drugiej zaś miała niezwykle dobre serce dla ludzi biednych i potrzebujących pomocy”4.  Do końca życia mieszkała w swoim ukochanym dworze, w którym na honorowym miejscu wisiał portret Leona Adriana i autoportret  córki Marii. Wiodła w miarę spokojne życie, ponieważ Michał bardzo dbał i liczył się ze zdaniem matki,  która długo jeszcze sama podejmowała ostateczne decyzje: „można się domyślać, że to co mówiła mu matka m.in. miało wpływ na parcelację majątku, na decyzję utworzenia Letniska i przekształcenie go z czasem w samodzielną gminę2. Przez długie lata wraz z Nią wspierał rodziny osieroconych dzieci, przeznaczając  na to spore środki z  dochodów folwarku. I dopiero wojna światowa znacznie pogorszyła warunki życia codziennego we dworze. 79-letnia pani Bronisława bardzo wówczas podupadła na zdrowiu. Bronisława Lasocka zmarła w swoim dworze w roku 1921, przeżywszy 86 lat. W ostatnich chwilach towarzyszył Jej Michał, jego żona Jadwiga oraz dwie wnuczki, Helena i Lucyna. Została pochowana w grobowcu rodzinnym na Cmentarzu Powązkowskim. 

Bibliografia

  1. Marek Jerzy Minakowski, Genealogia Potomków Sejmu Wielkiego 
  2. Biuletyn Miasta Milanówka nr 6/2012 (rozmowa M. Królikowskiej z A. Pettynem, cz. II.) 
  3. Fragmenty kroniki rodzinnej  E. Wielowiejskiej (wnuczki Janiny i matki p. A. Kołaczyk).
  4. Film z wywiadu z p. Anną Kołaczyk zrealizowany przez A. Pettyna i M. Koszutę.
  5. Ze wspomnień St. Tomanowskiego, Dziadka autorki.                                                     

 Opracowanie: Anna Kuldanek

Galeria fotograficzna uroczystości obchodów
150 przybycia do Milanówka Bronisławy Lasockiej












































 

Reklamy
Polecamy

poprzednie zamknij następne