Kolejne spotkanie z filmami Szymona Wdowiaka
| 2016-12-04 14:46:04 | drukuj

Kolejne spotkanie z filmami Szymona Wdowiaka

Milanowskie Towarzystwo Letnicze wraz z Biblioteką Miejską w Milanówku zapraszają w dniu 18 grudnia 2016 r. (niedziela) o godz. 17.00 na kolejny pokaz filmów dokumentalnych Szymona Wdowiaka. Pokaz odbędzie się w dawnej Sali kina „Orzeł” przy ul. Piłsudskiego 33 (wejście od ul. Warszawskiej).

Przewidziano projekcję dwóch filmów „W klasztorze Kum-Bum”

(z 1996 r.) i „W stronę reniferów” (z 1997 r.). Oba filmy nakręcił, reżyserował i komentarzem opatrzył Szymon Wdowiak.


W KLASZTORZE KUM-BUM

Kum-Bum to jeden z najstarszych klasztorów buddyjskich w Tybecie. Jego założenie w XIV w. wiąże się z osobą Cong-Ka-py, twórcy tzw. sekty żółtych czapek, czyli zreformowanego lamaizmu.

W Europie był rok 1357, gdy w okręgu Amdo we wschodnim Tybecie przyszedł na świat Cong-Ka-pa. Jego matka miała proroczy sen, zapowiadający przyszłą wielkość Cong-Ka-py, mędrca, reformatora, świętego męża. Gdy został wyświęcony na mnicha, rozpoczął długoletnie studia u najwybitniejszych nauczycieli. Studiował filozofię, retorykę, medycynę, cykle tantryczne. Wędrował po kraju B"t (Tybet), oburzony brakiem dyscypliny i zamętem ideowym panującym wśród zakonnej braci. Zrodziło się w nim przekonanie o konieczności przeprowadzenia gruntownej reformy klasztornej. Zgromadził wokół siebie wielu uczniów i założył szkołę zwaną "Oddani zasadom prawości", określaną później "sektą żółtych czapek".

Dziś kilkuset mnichów z klasztoru Kum-Bum podąża ścieżkami wytyczonymi przez Cong-Ka-pę. Podczas największych świąt religijnych do klasztoru przybywają rzesze pielgrzymów. Autorzy filmu mieli okazję obserwować uroczystości związane ze świętem buddyjskiego Nowego Roku. W ostatnim dniu tego święta mnisi ceremonialnie odtwarzają proroczy sen matki ich mistrza.

Niezwykłym wydarzeniem jest prezentacja wykonanej przez mnichów wielkiej, kilkumetrowej noworocznej "szopki", uformowanej - co ciekawe - z barwionego na wiele kolorów masła jaków. Innymi dziełami buddyjskiej sztuki, które można podziwiać w czasie święta, są bogato haftowane jedwabiem thanki, buddyjskie "ikony".
[źródło: www.tvp.com.pl]


W STRONĘ RENIFERÓW

Podróż w czasie i przestrzeni do legendarnej krainy mongolskich reniferów - Ułan Tajgi, położonej na najbardziej wysuniętym na północ skrawku Mongolii.

Na wyprawę tę zaprasza Szymon Wdowiak, autor wielu interesujących filmów przyrodniczych, m.in. zrealizowanego nieco wcześniej obrazu "Czerwona Tajga" nagrodzonego na 44. Międzynarodowym Festiwalu Filmów Górskich w Trydencie we Włoszech. Lawina wydarzeń zapoczątkowanych gorbaczowowską "pierestrojką" pozwoliła twórcy na spełnienie pielęgnowanego od lat marzenia - dotarcia do reniferów w miejscu, gdzie się ich nikt nie spodziewa, do ostoi tych zwierząt, o której nie wspominają kompetentne publikacje geograficzne i encyklopedyczne. Autor słyszał o syberyjskich renach w górach Ułan Tajgi podczas eksploracji Ałtaju Mongolskiego trzydzieści lat wcześniej. Jego wyobraźnię pobudziły opowieści miejscowych alpinistów o trudnych, niedostępnych górach, o jakimś tajemniczym ludzie koczującym w tych górach i o stadach reniferów, za którymi ludzie ci podążają.

Po latach wyruszył w daleką wyprawę, by zweryfikować te brzmiące jak baśń historie. Podróżując terenowym uazem i konno, przemierza północne rubieże Mongolii, mijając szerokie rozlewiska rzek Orchon, Murun, Selenga, urokliwe jezioro Chubsuguł, nazywane "mongolskim Bajkałem" oraz otoczoną ze wszystkich stron wysokimi górami Kotlinę Darchacką. Na niezmierzonych przestrzeniach rozległych stepów, z powodu niespotykanej tu obfitości opadów, raz po raz grzęźnie w głębokim błocie.

Po wielu dniach i przebyciu tysięcy kilometrów dociera wreszcie do najdalej wysuniętego na północ skrawka Mongolii, do pasma gór Chordil Sardag, gdzie wiele jeszcze szczytów czeka na swych zdobywców, gdzie w głębszych warstwach ziemi zalega jeszcze wieczna zmarzlina, pamiątka po epoce lodowcowej. Znajduje to, czego szukał - ginące plemię Tucha, "ludzi lasu", "ludzi od renów" i renifery - jedne z najsympatyczniejszych zwierząt świata - łagodne, przyjacielskie, cierpliwie pozujące do zdjęć.

"Całkiem niespodziewanie rozwiązała się zagadka, która od dzieciństwa nie dawała mi spokoju: dlaczego święty Mikołaj, mając do dyspozycji tyle stworzeń, wybrał do swojego grudniowego orszaku właśnie renifery" - zwierza się Szymon Wdowiak.

[Źródło: www.tvp.com.pl]

Reklamy
Polecamy

poprzednie zamknij następne