Ogłoszenia na stronie TMM
admin | 2006-08-11 18:12:44 | drukuj
Wychodzimy z ofertą dla członków TMM gratisowego umieszczania ogłoszeń na naszej stronie www.
Treść ogłoszeń prosimy przekazywać na adres: tmm@tmm.net.pl
Zapraszamy!
20 lat w służbie Biblioteki Parafialnej
admin | 2006-08-11 08:16:38 | drukuj
„Nie wyobrażam sobie życia bez książek – mówi p. Maria Płóciennikowa i natychmiast dodaje – i nie wyobrażam sobie życia bez mojej biblioteki i wiernych czytelników.”

Trzeba być wielkim miłośnikiem książki, aby - od lat już będąc na emeryturze - tydzień w tydzień dyżurować w bibliotece, podpowiadać czytelnikom wybór lektur, administrować księgozbiorem, a niekiedy doradzać, zwłaszcza młodym czytelnikom, w rozwiązywaniu różnych problemów życiowych. W tych rozmowach z czytelnikami, którzy wciąż oblegają jej zapełnione książkami biurko, pani Maria czuje się w swoim żywiole i jest po prostu niezastąpiona, a wynika to nie tylko z jej wielkiej życzliwości dla ludzi, ale i z umiejętności prowadzenia rozmów z osobami w różnym wieku. Najbardziej cieszy się, kiedy do biblioteki przychodzą całe rodziny, rodzice z dziećmi, bo – jak mówi – jest to najlepsza forma stopniowego wciągania maluchów do czytania. Bez wyrobienia tego nawyku czytania od dzieciństwa – często podkreśla w rozmowach z rodzicami - w późniejszym wieku będzie to trudne. I z pewnością ma rację!

Kiedy pewnego dnia jedna z czytelniczek zapytała „Pani Mario, a ile to już lat tak pani tu pracuje?” – nieoczekiwanie uświadomiła sobie, że 1 sierpnia br. (czyli 2006 r.) mija dokładnie lat 20. Mówi, że „wśród wspaniałych książek i równie wspaniałych ludzi, korzystających z księgozbioru nawet nie zauważyła, jak ten czas biegnie”.

Czytelnicy odwiedzający bibliotekę podkreślają, że jest dumna ze swojego księgozbioru, a pani Maria ma po prostu satysfakcję z tego, że w dzisiejszych skomputeryzowanych i zinternetyzowanych czasach są ludzie, dla których książka liczy się najbardziej.

„Patrząc na obecną bibliotekę – opowiada nam - widzę, że ten okres 20 minionych lat nie został zmarnowany. W tym czasie przybyło prawie 7 tys. książek, podwoiła się ilość czytelników. Kiedy w wielu miejscowościach w Polsce spada ostatnio czytelnictwo, w naszym mieście jest zupełnie inaczej. Ani moja biblioteka parafialna, ani biblioteka publiczna, nie mogą narzekać na brak nowych książek i osób chętnych do czytania. Jest to bez wątpienia zasługą mieszkańców Milanówka, którzy wiedzą skąd czerpać wiedzę i znajdują wiele przyjemności w słowie drukowanym.

Patrząc na te 20 lat muszę stwierdzić, że nie można by  było tego wszystkiego dokonać, gdyby nie warunki, które stworzył gospodarz parafii ks. Zbigniew Szysz. Nie byłoby możliwe osiągnięcie dobrych wyników w czytelnictwie, gdyby nie przyjaciele biblioteki z burmistrzem Jerzym Wysockim na czele i wieloma członkami Towarzystwa Miłośników Milanówka, które wspiera nas w organizowaniu zbiórek książek zbędnych w domowych księgozbiorach, a przydatnych naszym czytelnikom. Osobnym rozdziałem są ci wszyscy wspaniali ofiarodawcy książek z panią Jolą Dłużyńską na czele, która od 20 lat  każdą nowo zakupioną  książkę po przeczytaniu przekazuje bibliotece. Wielu z tych ofiarodawców książek pragnie zachować anonimowość, szanuję to, ale wszystkim pragnę gorąco podziękować w imieniu wielu czytelników, którzy korzystają z tej ofiarności. Dodam, że są to książki nowe, albo w doskonałym stanie.

Osobne podziękowania należą się moim obecnie najbliższym współpracownikom, którzy stale przychodzą do biblioteki i bezinteresownie pomagają, a są to Kinga Perzyna, Marysia Sikorska i Jan Matuszkiewicz.

Mamy na najbliższą przyszłość bardzo konkretne plany wzbogacenia księgozbioru o publikacje służące katechezie (pomocnicze w nauczaniu religii), warsztatowe (różne specjalistyczne publikacje) - pomocne milanowskim studentom i tzw. lektury dla młodzieży szkolnej. Oczywiście chcielibyśmy wzbogacać księgozbiór o nowe wartościowe publikacje z literatury i w tym zakresie liczymy na dalszą hojność naszych czytelników.”

Działalność pani Marii Płociennikowej jest dobrze znana władzom samorządowym i została doceniona przyznaniem jej najwyższego miejscowego odznaczenia – Milanowskiego Liścia Dębu. Statuetka z pięknym liściem dębu znajduje się w bibliotece w widocznym miejscu i towarzyszy jej w pracy. Myślę, że ten dąb uchodzący za symbol siły będzie pani Marii dodawał wytrwałości w działaniu również i w przyszłości. Nie wszyscy czytelnicy biblioteki parafialnej domyślają się, że artysta plastyk Mariusz Koszuta projektując statuetkę Milanowskiego Liścia Dębu w swoim zamyśle, jak sądzę, bo nie rozmawiałem z nim na ten temat, uwzględnił również obecność dębu jako symbolu w historii chrześcijaństwa. Warto wiedzieć, że biblijne księgi historyczne kilkakrotnie wspominają o dębach, jako o żywych pomnikach mających upamiętnić miejsca, z którymi było związane jakieś ważnie wydarzenie (m.in. w Księdze Rodzaju  35,8). Takim ważnym miejscem dla wielu mieszkańców Milanówka jest biblioteka Parafialna wraz z jej wspaniałą gospodynią Marią Półciennikową.

Pani Mario, życzymy dalszych pięknych lat w zdrowiu i pracy dla biblioteki, bo czytelników, przynajmniej w Milanówku, z pewnością nie zabraknie.

Andrzej Pettyn (czytelnik od lipca 1948 r.)



Postscriptum:
Osoby zainteresowane dobrą książką i możliwością skorzystania z księgozbioru biblioteki parafialnej (ul. Kościuszki 40) są zawsze mile widziane w każdy poniedziałek i piątek w godz. 16-18 i każdą środę i sobotę w godz. 11-13. W tych samych dniach i godzinach można również przekazać w darze własne książki lub przeczytane czasopisma ilustrowane. W przypadku większej oferty biblioteka jest w stanie zorganizować odbiór książek z domu ofiarodawcy po uzgodnieniu telefonicznym – tel. 724-89-36; 0-609-064-728.
62 lata po wybuchu...
admin | 2006-08-10 07:08:21 | drukuj
Ofiarowali swoje Życie, abyśmy mogli cieszyć się kolejnym dniem 10-go sierpnia.

„Obserwowałem to wszystko z wysokiego, otwartego okna, klęcząc na podłodze między dwoma doniczkami kwiatów. Wszystko to widziałem przez wojskową lornetkę. Chłopców rozkuto i postawiono pod stodółką, pilnował ich cywil.
Na doktora Grodeckiego Niemcy krzyczeli, parę razy go uderzyli, krzyczeli tak głośno, że pojedyncze wyrazy dochodziły do mnie. Żądali od niego, aby wydał załodze rozkaz poddania się. Niemcy spodziewali się walki. Ja też byłem pewien, że nastąpi walka, ponieważ w budynku załoga miała masę broni i amunicji. W pewnym momencie Niemcy popchnęli płk. Grodeckiego w kierunku małego domku i w tym momencie on krzyknął co sił w gardle, aby się bronili. Na to Niemcy zareagowali strzałem w plecy, zabijając doktora. Ja tymczasem mogłem się tylko bezsilnie przyglądać wszystkiemu wprost, tego co się działo z boku nie widziałem. A tam Niemcy spędzili z lewej strony ludność z Chrzanowa, postawili naprzeciwko stojących karabin maszynowy. Krzyczeli, że jeśli załoga magazynu będzie się bronić, to rozstrzelają całą zgromadzoną ludność. Tymczasem od strony zgromadzonej ludności dochodziły krzyki i płacz, który też słyszałem. Nagle ci dwaj rozkuci wcześniej chłopcy rzucili się do ucieczki przez pole. Jednego z nich Niemcy zabili, drugi uciekł. Byli to pracownicy Fabryki Jedwabniczej – bracia Zdzisiek i Jurek, nazwiska nie pamiętam.
Wtedy niespodziewanie otworzyły się drzwi małego domku i wyszło pięciu mężczyzn, a przecież było w nim ośmiu mężczyzn i żona właściciela. Niemcy rzucili się na nich, zaczęli bić kolbami i sztachetami z płotu, słyszałem straszne krzyki, które jak jakiś koszmarny sen wciąż wracają do mnie. W tym momencie, kiedy Niemcy zaczęli się znęcać nad pięcioma mężczyznami, gromadka okolicznych mieszkańców rzuciła się do ucieczki. Niemcom udało się zatrzymać tylko cztery osoby.”
(Fragment wspomnień Zygmunta Marka Wasilewskiego
z książki pt. „Milanówek - miejsce magiczne" wydanej przez TMM)


Ppłk, dr med. Franciszek Grodecki
(Fotografia uzyskana dzięki pomocy mieszkańców Milanówka)



Sierżant Dionizy Rybiński ps. „Betka”, „Gładzisz”


Plut. pchor. Jan Garstecki ps. „Robotnik”
Fot. Zofia Żuławska

Cześć Pamięci Pięciu zamordowanych Żołnierzy Armii Krajowej!
Towarzystwo Miłośników Milanówka
Milanowianie a Powstanie Warszawskie (4)
admin | 2006-08-05 17:08:45 | drukuj
W lipcu 1944 r. z coraz większym zniecierpliwieniem oczekiwano na sygnał rozpoczęcia planowanej od dawna ogólnonarodowej walki z okupantem. Przygotowania w samej Warszawie i w najbliższych okolicach zintensyfikowały się. Wielu mieszkańców Milanówka związanych było zarówno z Ośrodkiem „Mielizna” ,Obwodu „Bażant”, jak i z ugrupowaniami warszawskimi. „Obroży”. Często bywało tak, że miejscowi żołnierze AK nic nie wiedzieli o zaangażowaniu w walkę swoich najbliższych sąsiadów w innym ugrupowaniu. Niekiedy mieli im za złe, że wszyscy dookoła walczą, a oni siedzą z założonymi rękoma. Tak było w przypadku Hanny Mickiewiczowej i jej męża Adama, którzy realizowani ważne zadania AK związane z wywiadem przemysłowym w Warszawie, a w Milanówku uchodzili za oportunistów, którzy nie chcą się zaangażować w walkę.
Wielu mieszkańców Milanówka dopiero w wiele lat po zakończeniu wojny dowiedziało się, że wraz z mężem  pracowała w wywiadzie wojskowym Z.W.Z., a potem A.K. Ponadto przez cały 40. rok pracowała jako siostra wolontariuszka PCK w szpitalu ozdrowieńców szpitala Maltańskiego w Milanówku na ul. Czubińskiej. O roli Hanny Mickiewiczowej i jej męża w czasie wojny społeczność milanowska dowiedziała się wiecej w 1999 r., kiedy w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł Jana Nowaka-Jeziorańskiego nt. zniszczenia przez Brytyjczyków archiwum polskiego wywiadu w Londynie przed 50 laty. Wywołało to oburzenie i rozgoryczenie Polaków, ponieważ był to jeszcze jeden dowód tego jak Brytyjczycy lekceważąco traktowali swoich oddanych sojuszników, usiłując przemilczeć wkład Polaków w zwycięstwo nad niemieckim faszyzmem. Próba pomniejszenia, a nawet zatarcia roli Polaków z AK — którzy podczas wojny z narażeniem własnego życia zbierali dla aliantów informacje m.in. nt. rozpracowania „Enigmy” i produkcji broni V1 i V2, co przyczyniło się do ostatecznego zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami — nie powiodła się. Stało się to dzięki przezorności Hanny Mickiewiczowej i Danuty Stępniewskiej, które zachowały w Milanówku kopie tajnych meldunków przesyłanych do Londynu, będących obecnie niezbitym dowodem roli polskiego wywiadu w doprowadzeniu do ostatecznego zwycięstwa nad hitleryzmem. W grudniu 1999 r. w uznaniu tych zasług obie panie zostały odznaczone Krzyżami Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

Wielu mieszkańców Milanówka przygotowywało się do rozprawy zbrojnej z okupantem w 32 i 53 plutonie AK. Produkowano broń, m.in. granaty tzw. sidolówki, których głównym twórcą był inż. Miron Krasnodębski, z przeznaczeniem na potrzeby przyszłej walki. Wreszcie uczestniczono w przyjmowaniu zrzutów broni, pieniędzy, wysłanników rządu londyńskiego, m.in. na polach Solnicy pod Grodziskiem. Na pograniczu Milanówka i Grodziska (obecnie ul. Wojska Polskiego) powstał magazyn broni, gdzie gromadzono zarówno broń różnego rodzaju, jak i amunicję. Niestety, magazyn już po wybuchu Powstania 10 sierpnia 1944 r. wpadł w ręce Niemców, którzy załogę zamordowali, a resztki magazynu wysadzili w powietrze. To wydarzenie upamiętnia obecnie tablica z informacją i krzyż.

W połowie lipca komendant Obszaru Warszawskiego gen. Albin Kroczyński ps. „Łaszcz” wydał rozkaz przeniesienia sztabów podokręgów na podległe im tereny. I tak Sztab Podokręgu Zachodniego przeniesiono z Warszawy do Milanówka, gdzie już 24 lipca rozpoczął normalną pracę. Dowódca Sztabu Podokręgu ppłk. Jachieć w czasie odprawy w willi przy ul. Św. Jadwigi 6 wydał rozkaz koncentracji oddziałów w poszczególnych obwodach w celu pełnego wykonania zdań w ramach akcji „Burza”, zaplanowanych wg pierwotnych założeń. Rozkaz ten był praktycznie niewykonalny, gdyż polegał na opanowaniu znajdujących się w rękach Niemców większych miejscowości, na co brakowało odpowiedniej ilości ludzi i broni (dysponowano głównie bronią krótką). Na dzień przed wybuchem Powstania – jak pisze w swojej książce „Jedwabna Konspiracja”  Tadeusz Sowiński – dostał się w ręce Niemców magazyn broni w Grodzisku.

Podokręg w czasie realizacji akcji „Burza” otrzymał zadanie nękania cofających się z frontu wschodniego oddziałów niemieckich, wykonywania zadań sabotażowych itp. W ostatniej chwili Podokręg otrzymał również rozkaz niedopuszczania oddziałów niemieckich idących na pomoc Niemcom w Warszawie już po wybuchu Powstania. Ten ostatni rozkaz nie dotarł na czas lub też nie został rozszyfrowany z powodu zbyt krótkiego i niedostatecznego przeszkolenia szyfrantek. O konsekwencjach tego pisze w swoich wspomnieniach („Nierealny rozkaz”) Stanisław Markowski  w książce „Milanówek – Mały Londyn”. Do tego i innych tematów powrócimy na naszych stronach internetowych w kolejnych odcinkach cyklu „Milanowianie a Powstanie Warszawskie”. Będziemy je sukcesywnie publikować przez cały sierpień 2006 r. w 62. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Złożą się na ten cykl wspomnienia i artykuły, z których część (ale nie wszystkie) była już publikowana w książkach „Kiedy Milanówek był stolicą…”, „Milanówek – Mały Londyn” i „Milanówek – miejsce magiczne”, a niektóre znajdą się dopiero w książce ‘Milanówek – ludzie i wydarzenia”. Zainteresowanych odsyłamy do ww. książek, z których drugą i trzecią można jeszcze nabyć (nakłady na ukończeniu!) w milanowskich księgarniach, w kioskach przy stacji PKP i obok kościoła św. Jadwigi lub za pobraniem pocztowym (Towarzystwo Miłośników Milanówka, Skrytka pocztowa 46, 05-822 Milanówek). Cykl wspomnień na stronach internetowych inaugurują zapiski z Powstania Hanny Mickiewicz-Szczepkowskiej ps. „Nela”— „Anna”.

Milanówek Powstańcom
admin | 2006-08-01 09:22:41 | drukuj
Dzisiaj o godz. 18.00 w kościele pw. św. Jadwigi Śląskiej w Milanówku (ul. Kościuszki 40) zostanie odprawiona Msza św.  w intencji wszystkich, którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim i w walkach o wyzwolenie kraju w czasie II wojny światowej. Na milanowskim cmentarzu na grobach poległych powstańców zostaną złożone kwiaty.
Towarzystwo Miłośników Milanówka
Reklamy
Polecamy

poprzednie zamknij następne