Milanówek w przededniu wybuchu wojny i czasie okupacji hitlerowskiej
Andrzej Pettyn | 2010-05-14 20:35:43 | drukuj

Andrzej Pettyn

Milanówek  w przededniu wybuchu wojny
i czasie okupacji hitlerowskiej

Milanówek był ważnym, jeśli nie najważniejszym, centrum dowodzenia, szkolenia i zakrojonej na szeroką skalę walki z okupantem na terenie Zachodniego Mazowsza, co przyznają historycy zajmujący się tamtym okresem1.

Nasuwa się pytanie, dlaczego Milanówek odegrał tak ważną rolę, skoro z administracyjnego punktu widzenia nie był miejscowością numer jeden w przedwojennym powiecie błońskim?

W oparciu o fakty można wnioskować, że o roli Milanówka zadecydowało kilka czynników. Zaliczyć do nich należy centralne położenie tej miejscowości w odległości zaledwie 30 km od Warszawy, dogodną komunikację ze stolicą nie tylko koleją PKP, ale i kolejką EKD, fakt zamieszkania na terenie miasta wielu przedwojennych wojskowych emerytów, jak gen. dyw. Leonard Skierski, gen. brygady Edward Gruber (w latach 1922-25 wykładowca Wyższej Szkoły Wojennej, w latach 1925-1926 - Szef Departamentu Wojskowo-Prawnego Ministerstwa Spraw Wojskowych), gen. Jan Stankiewicz , gen. Wincenty Odyniec, gen. Emilian Wosmek, a także wielu wysokiej rangi oficerów w randze podpułkownika, majora lub kapitana.2

Nie bez znaczenia jest i to, że w Milanówku w okresie międzywojennym zamieszkiwała głównie inteligencja, prawie wyłącznie narodowości polskiej, reprezentująca w większości poglądy prawicowe lub centroprawicowe, inteligencja o określonej postawie patriotycznej, co m.in. znalazło swój wyraz już wcześniej w udziale wielu mieszkańców w wojnie obronnej w 1920 r. Wychowanie patriotyczne kształtowały miejscowe szkoły oraz rozwinięte na szeroką skalę  harcerstwo3. Lokalna społeczność była silnie zintegrowana poprzez udział w pracach wielu organizacji społecznych, jak Milanowskie Towarzystwo Letnicze, Narodowa Organizacji Kobiet, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, Związek Strzelecki, Legion Młodych, Ochotnicza Straż Ogniowa. Do integrowania mieszkańców wokół szczytnych celów w sposób istotny przyczyniała się milanowska parafia św. Jadwigi, której ówczesny proboszcz ks. prałat Walenty Zasada (były wojskowy, dosłużył się szlifów oficerskich), był zarazem kapelanem milanowskich harcerzy i odegrał wielką rolę w wychowaniu patriotycznym młodzieży w okresie poprzedzającym wybuch wojny.

Wybuch wojny w 1939 r. dla ludności Milanówka nie był zaskoczeniem. Spodziewano się jej i dlatego już w 1938 roku rozpoczęto gromadzenie środków na sprzęt i uzbrojenie dla Wojska Polskiego. Dzięki zbiórce pieniędzy na terenie gminy zakupiono ciężki karabin maszynowy i przekazano go 30 pp Strzelców Kaniowskich. Po słynnym przemówieniu sejmowym ministra spraw zagranicznych Józefa Becka z 5 maja 1939, w którym powiedział jednoznacznie, że  od Bałtyku „Polska odepchnąć się nie da”, milanowianie nie mieli wątpliwości, że wojna zbliża się szybkimi krokami.

Rozpoczęły się przygotowania na wypadek zagrożenia polegające m.in. na szkoleniu ludności w zakresie obrony przeciwgazowej i zachowania się w czasie ataków lotniczych, itp. W szkołach i miejscowych organizacjach szyto maski przeciwgazowe (wypełnione węglem aktywowanym), gromadzono żywność i opał. Wreszcie utworzono terenowe struktury obrony przeciwlotniczej.

Od pierwszego dnia wojny ludność Milanówka była doskonale zorganizowana. Dowódcą obrony przeciwlotniczej został będący w stanie spoczynku mjr Stanisław Tyro, do współpracy włączono strażaków i harcerzy. W pogotowiu czekały syreny alarmowe gotowe ostrzec przed każdym zbliżającym się atakiem lotniczym. Nic więc dziwnego, że kiedy wojna stała się faktem, kiedy już doświadczono pierwszych nalotów bombowych i spłonęły pierwsze domy, kiedy polała się krew żołnierzy i całkiem niewinnych cywilów, kiedy rozpoczęły się aresztowania i wywożenie mieszkańców do obozów koncentracyjnych i na przymusowe roboty do Rzeszy, a terror wzrastał z tygodnia na tydzień - nastąpił okres błyskawicznej mobilizacji całego społeczeństwa Milanówka do walki z okupantem. A była to mobilizacja niezwykła. Stopniowo dochodzono do wniosku, że tylko we wspólnym działaniu można będzie odnieść powodzenie w tej nierównej wojnie z przewyższającym siłami przeciwnikiem. Wiele początkowo działających w rozproszeniu niepodległościowych

organizacji wojskowych, jak Polska Organizacja Wojskowa, Komenda Obrońców Polski, Narodowa Organizacja Wojskowa, Narodowe Siły Zbrojne, Konfederacja Narodu, które istniały na terenie Milanówka, zaczęły stopniowo łączyć się tworząc w 1942 r. jednolity front walki z okupantem pod szyldem Związku Walki Zbrojnej - Armia Krajowa. Kto z mieszkańców Milanówka bezpośrednio nie włączył się w struktury ZWZ-AK, ten doskonale wiedział o podjętej walce i wspierał ją. Ośrodek Milanówek („Mielizna”, „Pszczoła”) wszedł w skład Obwodu Błonie, zwanego też Obwodem Grodzisk Mazowiecki.

Kiedy obecnie, po upływie ponad 60 lat, czyta się dokumenty, wspomnienia i słucha relacji żołnierzy „Mielizny” na temat tamtych odległych już wydarzeń, można odnieść wrażenie, że w Milanówku było więcej żołnierzy Podziemia, niż samych mieszkańców.4 Stało się to dlatego, że zaangażowanie w walkę było tak wielkie, iż każdy  żołnierz AK wykonywał jednocześnie po kilka zadań. Np. będąc członkiem jednego z dwóch plutonów liniowych, czy dwóch Oddziałów Specjalnych Kedywu, obsługiwał zarazem jedną z trzech stałych radiostacji łączności z Londynem (nie licząc kilku mniejszych radiostacji, których łącznie było ok. dziesięciu), uczestniczył w odbiorze zrzutów broni pod Grodziskiem lub pod Błoniem, opiekował się wielkim magazynem broni i amunicji przy ul. Chrzanowskiej (obecnie Wojska Polskiego w Milanówku), prowadził tajną działalność wydawniczą, uczestniczył w zadaniach wywiadowczych i kontrwywiadowczych, czy też po prostu realizował zadania sabotażowe. Cała społeczność lokalna włączyła się w walkę z okupantem. Praktycznie nie było rodziny, w której ktoś by nie włączył się w działalność konspiracyjną.

W walkę zaangażowani byli nie tylko dorośli, ale i młodzież, a nawet dzieci, które wyrastając w klimacie tajnych kompletów też szykowały się do walki zbrojnej, uczestnicząc w szkoleniu organizowanym przez Szare Szeregi, czy Wojskową Służbę Kobiet.

Patriotyczne nastroje w okresie okupacji kształtował front walki o polską kulturę, naukę i oświatę. Tu przecież  w Milanówku działał konspiracyjny Uniwersytet Ziem Zachodnich i filia Uniwersytetu Warszawskiego, tu odbywały się w wielu domach prywatnych koncerty poetyckie i chopinowskie dzięki zaangażowaniu się wielu sław polskiej muzyki z Zofią Rabcewiczową i prof. Janem Sierpińskim na czele. To w wyniku tej konspiracyjnej działalności muzycznej wyrosła w Milanówku  tuż po zakończeniu wojny Wyższa Szkoła Muzyczna im. Fryderyka Chopina, która znalazła swoją siedzibę przy ul. Chrzanowskiej 4 i działała szkoląc tak wybitnych późniejszych muzykologów, jak prof. Zbigniew Śliwiński czy Józef Kański.  „Na konspiracyjnych koncertach po powstaniu Warszawskim grał prof. Bolesław Woytowicz, a prelekcje wygłaszała muzykolog prof. Halina Czaykowska.”5 W Milanówku w czasie okupacji spotykali się ludzie teatru, którzy pod kierunkiem Leona Schillera przygotowywali wystawienie widowiska „Gody Weselne”6. Działająca przez okres okupacji przy Centralnej Doświadczalnej Stacji Jedwabniczej orkiestra Feliksa Dzierżanowskiego dawała stałe patriotyczne koncerty.

Na szeroką skalę prowadzono tajne nauczanie, w którym wiodącą rolę odgrywali dyrektor miejscowego przedwojennego gimnazjum Stefan Jaczewski i późniejszy sławny varsavianista prof. dr Bronisław Wieczorkiewicz. Musimy mieć świadomość tego, że to tajne nauczanie zapobiegło katastrofie cywilizacyjnej, jaka groziła powojennej Polsce, przy ewentualnym braku już po wojnie ludzi z co najmniej średnim wykształceniem. Ważne jest więc to, aby w  świadomości współczesnego pokolenia zaistniała nie tylko prowadzona w Milanówku walka zbrojna, ale i konspiracyjna oświata, organizowana na szeroką skalę z naradzeniem życia przez wielu skromnych, ale oddanych sprawie nauczycieli.7

Trudno w tym miejscu nie wspomnieć o tym, że jeszcze w czasie, kiedy trwało Powstanie w parafii św. Jadwigi w Milanówku znalazła schronienie i swoją nową siedzibę Kuria Metropolitalna Warszawska, a na plebanii zamieszkał ks. arcybiskup Antoni Szlagowski, który w 1944 r. przywiózł z płonącej Warszawy do Milanówka urnę z sercem Fryderyka Chopina i przez ponad rok opiekował się nią. Obecność arcybiskupa Szlagowskiego i te wszystkie przytoczone powyżej fakty umacniały lokalną społeczność w walce i mobilizowały do podejmowania kolejnych wyzwań, które się pojawiły z chwilą przeniesienia z Warszawy do Milanówka w 1944 r. siedziby Podokręgu Zachodniego Armii Krajowej. Tu bez wątpienia krzyżowały się powiązania konspiracyjne całego zachodniego Mazowsza.
Reklamy
Polecamy

poprzednie zamknij następne