Muzeum Jana Szczepkowskiego
Hanna Mickiewicz | 2010-05-14 17:15:08 | drukuj
Milanówek – przed wojną, a także w czasie okupacji i po wojnie – był prężnym ośrodkiem życia kulturalnego i artystycznego, co było niejako naturalne, gdyż w naszym mieście zamieszkiwało wielu wybitnych przedstawicieli świata nauki, kultury i sztuki. Wśród nich było wielu znakomitych artystów plastyków z prof. Janem Szczepkowskim na czele. Jego córka Hanna Mickiewiczowa założyła w 1978 r. w rodzinnym domu, w którym tworzył Jej Ojciec, prywatne Muzeum Jego dzieł.

W 1999 r. Hanna Mickiewiczowa tak oto wspomina minione lata: „W moim starym domu historia osobiście plącze losy jego mieszkańców, znacząc kolejne pokolenia w rodzinie dramatycznymi datami: 1830, 1863, 1914, 1918, 1939, 1944 i dalej, aż do dziś. Ten dom był zawsze otwarty i pełen gości: Czajkowscy, Stryjeńscy, Jastrzębowscy, Żeromscy, Mackiewicz, Pola Gojawiczyńska, Stefan Jaracz, Osterwa, Reymontowa i wielu jeszcze wybitnych ludzi nauki, sztuki, arystokracji, przedstawicieli sfer rządowych dwudziestolecia.

W czasie II wojny światowej dom ten chronił, karmił, odziewał, pomagał i walczył, aby obronić, aby zachować przy życiu prawych, uczciwych i wartościowych Polaków. Tutaj, od roku 1940/41 do końca okupacji, uczyła się młodzież na tajnych kompletach gimnazjalnych. Tutaj też w pracowni rzeźbiarskiej, bo poza nią taty dom był zajęty przez Niemców z dywizji SS Herman Goering, odbyła się pierwsza po Powstaniu Warszawskim wigilia, najszczęśliwsza, bo cała rodzina ocalała. Jeszcze dziś słyszę, jak głośno śpiewamy kolędy, aż taty dom się trzęsie. Niech wiedzą, że jesteśmy u siebie. I nagle ktoś zaintonował „Boże coś Polskę!”. Stoimy na baczność, po twarzach płyną łzy. Nikt się ich nie wstydzi. Następnie „Rota” i „Jeszcze Polska nie zginęła” i znowu kolędy. Nawet drzewa w ogrodzie salutowały. A nasz ogród też konspirował. Skrywał broń i tajemnice najwyższej wagi, żywił zgłodniałych, osłaniał nocą wracających z akcji. 17 stycznia 1945 r. był świadkiem doniosłego zdarzenia: na przełaj przez zburzony płot wlekły się obdartusy, okutane w pledy, w czapkach kominiarkach, ciągnące po śniegu karabiny. Cudowny widok – „naród panów” z odmrożonymi rękami i nogami, w poszarpanych szynelach. Pierwszy raz w życiu na widok nędzy i ludzkiego bólu nie doznałam uczucia litości: dziwiłam się sama sobie, aż się przeraziłam. Do czego oni nas doprowadzili! A potem ten dom, okaleczony i cierpiący, jak bardzo wiele, po wojnie, dumnie znosił afronty i szykany komunistycznych władz.

Dzisiaj znowu zaprasza – już jako Muzeum prac rzeźbiarskich mojego ojca, Jana Szczepkowskiego – jednego z założycieli Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz dyrektora Miejskiej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Malarstwa, gdzie wykładał i wychowywał młodych artystów. W Milanówku prowadził własną pracownię, w której powstało wiele wybitnych prac: Kapliczka Bożego Narodzenia uhonorowana I nagrodą na międzynarodowej wystawie w Paryżu (1925 r.), rzeźby na budynku Banku Gospodarczego Krajowego (róg Alei Jerozolimskich i Nowego Światu), na ścianach auli sejmowej, fryz w Teatrze Ateneum (spalony w czasie Powstania), pomniki Wojciecha Bogusławskiego, Stanisława Moniuszki, Adama Mickiewicza oraz sarkofagu Marszałka Piłsudskiego i jego srebrnej trumny. Ojciec jest także autorem maski pośmiertnej Marszałka. Zmarł w Milanówku 17 lutego 1964 r. Został pochowany w Alei Zasłużonych na Powązkach. Muzeum zorganizowałam wraz z mężem Adamem Mickiewiczem w 1978 r, w setną rocznicę urodzin mojego ojca. Jest to stała ekspozycja, w której zgromadziłam ok. 200 praprojektów różnych dat, co stanowi 1/10 twórczości Jana Szczepkowskiego.
Hanna Mickiewiczowa
Reklamy
Polecamy

poprzednie zamknij następne